Metamorfoza krzesła typu patyczak

by Dom z duszą

Krzeseł patyczaków mamy w domu z duszą bardzo dużo. Mają około 45 lat, są odmalowane w kolorach pastelowych. Tym razem jednak malowane było nowe, całkowicie białe krzesło.

Druga różnica, to elementy złote. Choć nadal w trendach – złote dodatki nie są lubiane w domu z duszą.

Podczas pierwszych igrzysk DIY, organizowanych przez Majsterki, dostęp do farb był przeogromny, dlatego postanowiłam spróbować. Oczywiście wybór niebieskich pigmentów był duży, ale po co robić coś, co się robi zawsze ? Zatem decyzja została podjęta – krzesło nie będzie “takie, jak zwykle”.

W domu z duszą rzadko malujemy meble, głównie dlatego, że znamy przynajmniej tuzin osób, które robią to lepiej od nas. Teraz jednak nie było wyjścia. Monika malowała komodę, a jej opis także niebawem pojawi się na blogu.

 

 

Do przemalowania swojego krzesła wykorzystałam:

  1. Krzesło LANGDAL białe JYSK
  2. Farba kazeinowa Liberon egejski błękit
  3. Farba metaliczna Liberon matowa Stare słoto
  4. Patyna Liberon złoto
  5. Wosk bezbarwny Liberon

Na całą metamorfozę miałam tylko dwie godziny, w końcu to były zawody.

Pierwsza warstwa

Pierwsze dwie warstwy – to farba kazeinowa Liberona w kolorze egejski błękit ( no coś niebieskiego musiało przecież się w tym meblu pojawić.) Farba kazeinowa jest doskonała jako podstawa do przecierek, bo jest trwała i rzekomo bardzo wytrzymała. Piszę “rzekomo” bo po raz pierwszy malowałam tym rodzajem farb kredowych ale na pewno kojarzycie tę farbę ze starych, zabytkowych kościołów.

Ponieważ krzesło było bardzo gładkie, pokryte laminatem, powinnam zgodnie z zalecaniami producenta wcześniej położyć na nie podkład. Nie miałam na to czasu, więc szybko zmatowiłam mebel papierem ściernym. Nakładanie pędzlem nie miało w tym wypadku większego sensu, bo tylko rozmazywałam farbę, więc wykorzystałam gąbkę i technikę tapowania.

Czasu na schnięcie też było zbyt mało, dlatego drugą warstwę farby dokładałam delikatnie, aby zbytnio nie ściągać tej pierwszej.

Druga warstwa

Kiedy podstawa krzesła była gotowa – zaczęłam nakładać farbę metaliczną. Co ważne, farba dawała efekt matowy. Nakładała się bardzo dobrze. Robiłam to pędzlem, w miejscach gdzie chciałam aby przedzierało się złoto.

Trzecia warstwa

W sumie myślałam, że na tym skończę. Jednak ktoś podpowiedział mi, aby wykorzystać jeszcze patynę. Patynę w kolorze złota wcierałam palcem i bawełnianymi pakułami. Miała konsystencję wosku do drewna i taki efekt zabezpieczający dawała.

Utrwalenie

Następnego dnia krzesło pokryłam woskiem bezbarwnym. Pamiętaj aby nie nakładać wosku w miejscu patyny, bo możesz ją zetrzeć.

Finalny efekt bardzo mi się podoba.Krzesło wygląda ciekawe, otrzymało efekt starości. Jest niebanalne i muszę przyznać, że to złoto dodaje mu charakteru i pazura. Oczywiście widzę niedoróbki, na sali było ciemno, dodatkowo czas był bardzo krótki. Finalnie jestem zadowolona i krzesło zostaje w domu z duszą.

Nie wiem czy kiedykolwiek świadomie zdobyłabym się na takie zdobienie w domu, dlatego tym bardziej się cieszę, że igrzyska dały nam pole do takich eksperymentów. Niebawem Monika opisze swoją komodę. Przy okazji, możecie ją wygrać w naszym Facebookowym rozdaniu.

You may also like

Leave a Comment